O odpoczynku
W plenerze tylko głąb nie odzyskuje ochoty do życia /Wojciech Roszkowski/
Nowe poczęcie
Wszystko rozpoczyna prozaiczna czynność zdjęcia z ręki zegarka i zapakowania go do foliowego woreczka. Trzeba to zrobić bardzo dokładnie, aby czas nam się całkiem „nie zbuntował” i zechciał po wakacjach na powrót „ruszyć”. Gdy po raz pierwszy zdecydowałem się na tę praktykę, nie przypuszczałem jak wyzwalające to przeżycie. Już po kilku godzinach, jakie minęły bez tego ciągłego odruchu kontrolowania czasu zauważam, że wszystko jakby cichnie. Mówiąc „wszystko” mam na myśli najpierw towarzyszące mi zwykle napięcie, że gdzieś muszę być na czas, bo ktoś czeka, że coś trzeba skrócić, bo ktoś inny będzie się prawdopodobnie nudzić lub że za dużo poświęcam czasu jednej sprawie, więc druga będzie potraktowana „na skróty”. Zanika opisane napięcie, przychodzi ukojenie nerwów. Tuż za nim postępuje zrozumienie dla współodpoczywających. Każdy ma swój rytm spożywania posiłków, pakowania bagaży, składania namiotów... Praktyka schowanego zegarka nie może trwać wiecznie. Przypomina mi o tym zdjęcie Ojca Świętego sfotografowanego w geście spoglądania na zegarek. Gdzie je zawieszono? W małym domku na Śluzie Paniewo. Zauważyłem je podczas uiszczania opłaty za przeprawę kajaków na następne jezioro. Na nasze szczęście byliśmy tam przed 15.00. Już minutę później trzeba byłoby zapłacić podwójnie. Czy zatem czas to faktycznie pieniądz? A może jednak czas - jak mawiał ks. prymas Stefan Wyszyński - to przede wszystkim miłość? Odpoczynek uszu Wszystko płynie powiedział „pan Tarei”. Ruch to jeszcze jedna, nieodłączna cecha takiego typu rekreacji. Albowiem jeśli ktoś ma się faktycznie odnowa odrodzić, czyli na powrót kreować, nie może tego dokonać inaczej, jak tylko przez zdrowy ruch. I tego właśnie np. kajakarstwo turystyczne dostarcza każdemu w wystarczającej ilości. Wysiłek jest na miarę całej osady a w niej konkretnych osób. Dostosowanie szybkości spływu i długości dziennych odcinków to rola roztropnego kierownika grupy. Opanowanie rytmu wiosłowania to już zadanie poszczególnych par kajakarzy. Bezszelestne przesuwanie się po wodzie pozwala z bliska podpływać do ptasich gniazd i kryjówek. Od czasu do czasu na naszych wiosłach zrobi sobie lądowisko niebiesko-czarna ważka. Zaś tuż pod nami przepłynie ładna, lecz tym razem nie złota rybka. Ukojenie nerwów, wyciszenie, rozmaite doznania estetyczne, zdrowa cera, relaksujący ruch ciała - czy to wystarczy, aby odpoczynek na łonie natury uznać za najlepszą formę regeneracji po wyczerpującym roku pracy? Czy obcowanie z przyrodą nie potrafi już nic więcej nam zaoferować? Odpowiadam za siebie, ale wiem, że nie jestem w tym doświadczeniu odosobniony. Kontakt z naturą rodzi zachwyt. Zachwyt sugeruje postawienie pytania: Skąd to wszystko? Zaś to z kolei wzbudza w nas przestrzeń modlitwy: uwielbienia, dziękczynienia, ukorzenia i zaufania. Zostajemy po prostu na nowo poczęci. Ewangeliczna oferta nie do odrzucenia. Powiedz jak odpoczywasz... Powiedz jak odpoczywasz, a powiem ci kim jesteś… Przerwałem. Postanowiłem, że skoro mam pisać o odpoczywaniu, wpierw sam muszę odpocząć. Wyskoczyłem w góry… Luksus wolnych
Czas nas „nie goni”. Owszem nadal „ucieka”. Robi to jednak jakoś inaczej. Przychodzi kojąca cisza. Ta wokół nas i ta w środku. Która jest pierwsza? Trzeba o tym pomyśleć. Tymczasem już widać, a może lepiej powiedzieć słychać, że cisza, która nastała nie jest pusta. Najpiękniej jest chyba o wschodzie słońca. Braknie muzykom pięciolinii, aby to wszystko razem zapisać. Ćwierkania, hukania, cykania, świsty... Komu to granie? Kogo tak witają? Mówią, że w niebie będzie muzyka. Jeśli taka jak ta, to ja już chcę do nieba. Cisza wieczoru jest inna. Głęboka, refleksyjna i aksamitna. Jak tafla uspokojonej wody. Istnieje też cisza nocy. To nie prawda, że wtedy nic nie słychać. Przybliż ucho do ziemi. Czy słyszysz jak „oddycha”? Śpi? A może czeka? Ona wie, kto jest. I ona wie, kto ją całkowicie już opuścił. Ty też to zrozumiesz. Tylko nie zabieraj ze sobą radioodbiornika!!!
Odpoczynek oczu
Odpoczynek uszu idzie w parze z odpoczynkiem oczu. A te znajdują coś, czego nigdy pośród szarych elewacji domów a nawet jaskrawych barw reklam nie doświadczą. Paleta kolorów zmienia się przy każdym błysku słońca. Ono, jak najwyśmienitszy malarz, kolory dobiera, nasyca, by potem niektóre z nich stonować czy niemal przygasić. Światło i cień, barwy dnia i czerń nocy, blaski lusterek migotających na falach i przebłyski pajęczych niteczek rozwieszonych pomiędzy drzewami. Kto zdoła to wszystko odmalować? Trzeba byłoby talentu Mickiewicza, Reymonta albo Orzeszkowej. Podziw zapiera dech w piersiach. Mrużymy powieki, a kiedy wieczorem szeroko je otwieramy widzimy, że nawet nasza skóra spróbowała zmienić kolor. Jednym na brązowo. Innym nieco kłopotliwiej na buraczkowo.
Odpoczynek ciała
Czesław Pabis
Prawo do odpoczywania jest zarezerwowane wyłącznie dla ludzi wolnych
Odpoczywanie… cóż prostszego? A jednak, rzecz wcale nie jest taka oczywista. Są pośród nas i tacy, którzy po prostu odpoczywać nie chcą albo wręcz nie potrafią. Co więcej, niektórzy starożytni myśliciele uważali, że prawo do odpoczywania jest zarezerwowane wyłącznie dla ludzi wolnych. Niewolnicy tego „luksusu” nie posiadają. Według Arystotelesa (por. „Etyka Nikomachejska”) „niewolnik jest żyjącym narzędziem, a narzędzie nieożywionym niewolnikiem". A narzędzia wypoczywać nie potrzebują. Owszem, co pewien czas się psują, ale właściciel nad tym nie ubolewa, bo ma magazyn części zamiennych.
Ale nuda!
Do odpoczywania można podejść bezmyślnie albo twórczo. Prawdziwą satysfakcje daje to drugie. Już samo przygotowanie budzi w nas dobre uczucia. Oczekiwanie, wyobrażanie sobie tego, co nas czeka, lektura o miejscach, do których zamierzamy dotrzeć – to wszystko jest kapitalnym preludium każdej wyprawy. A ponadto czyż przy takim nastawieniu nie lepiej się nam pracuje ślęcząc czasami całymi godzinami nad skryptami czy pokonując monotonię codziennych zajęć? Zresztą bez solidnej pracy to według mnie w pewnym sensie grzech aplikować sobie odpoczynek, na który zwyczajnie nie zasługujemy.
Patrzyłem kiedyś na grupę młodych kajakarzy, którzy swój „spływ” zakończyli na najbliższej wyspie. Rozbili partacko swoje namioty i zaczęli. Piwko, drugie, skrzyneczka, następna… Siedzieli i pili. Dowcipkowali coraz bardziej pikantnie. Myśleli, że są zdobywcami. Nie wiedzieli, że zionie od nich nudą. Wspomniany Arystoteles skwitowałby pewnie takie zachowanie krótko: „Bezczynność nie daje odpoczynku!”
Bez maruderów
Większość z nas lubi wypoczywać w towarzystwie. Z resztą – tak sobie myślę – nawet ci, którzy są nieco samotnikami szukają ciszy i odosobnienia, ale i tak w głębi swoich serc niosą tych, których kochają. Dobór paczki, z jaką chcemy odpocząć zależy od stopnia trudności zaplanowanego przedsięwzięcia. Z kim innym pójdziemy na Babią Górę. A kogo innego zaprosimy na rowery na Nordkapp. Polski odkrywca Jacek Pałkiewicz wyznał: „Przed Kandytami na każdą trudną wyprawę stawiam wysoko poprzeczkę… Zwracam uwagę nie tylko na odporność fizyczną i psychiczną, ale również na zrównoważenie emocjonalne, umiejętność współżycia w zespole, akceptację autorytetu, motywację, a także na samodyscyplinę i… poczucie humoru”. To prawda z marudami i mięczakami nigdzie nie zajdziemy. A poza tym na takich, w chwili jakiegoś nieprzewidzianego kryzysu, nie da się polegać.
Jezus też to robił
Ktoś powiedział, że „w plenerze tylko głąb nie odzyskuje ochoty do życia”. I to wcale nie muszą być plenery za tysiące euro. Piękno świata do odkrycia leży zaledwie kilka, może kilkanaście kilometrów nawet za największymi aglomeracjami. Mistrz z Nazaretu umiał odpoczywać. Na pewno nie był pracoholikiem. Regularnie usuwał się na miejsca osobne i regenerował tam swoje siły. Jezus uczył odpoczywania również swoich uczniów. Gdy zauważył, że są już dość zmęczeni polecił im dojść do siebie, aby potem dalej mogli pełnić zleconą im misję. W czasie Chrystusowej rekreacji nie brakowało chwil poświęconych na modlitwę. Wczasy, weekend, wypad w góry wcale nie musi kłócić się z wiarą i praktykami religijnymi. Wystarczy tylko trochę chcieć. Wystarczy zaplanować.
Po powrocie z udanego wypoczynku mamy ochotę na ciąg dalszy. Nic dziwnego. To dobry znak oraz impuls, aby ten styl życia kontynuować. Dobrym pomysłem jest zorganizowanie spotkania podsumowującego. Wrażenia, radość, zdjęcia, filmy, pamiątki – dzielimy się tym zajadając lodami i dobrym ciastem. Być może już wtedy spontanicznie pojawi się nowy pomysł. Jeśli Bóg zechce i nam pobłogosławi warto po kolejnym okresie gorliwego życie z niego skorzystać.
PS Kultura odpoczynku nie polega tylko na tym, że człowiek znajduje czas dla Boga oraz bliskich i dzięki temu nie żyje jak niewolnik. Kultura odpoczywania ma swe znacznie głębsze uzasadnienie. Jakby na to nie patrzeć jest to przecież również kultura duchowa samego Stwórcy. Jak to rozumieć? Otóż my powinniśmy czynić to samo, co nasz Stwórca. A On – jak wiemy - po zakończonym akcie stwórczym „odpoczywał”. Nie jakoby był zmęczony, ale dlatego, że chciał cieszyć się dziełami, w których dostrzegał ślady własnej mądrości. Odpoczywanie duchowe, czyli innymi słowy świętowanie, powinno więc polegać na kontemplowaniu piękna dzieł Bożych; na radości, że mogliśmy z Bogiem współpracować; na dziękczynieniu za owoce naszej pracy.
Z kolei brak odpoczywania jest na pewno brakiem kultury. Jeden ze rdzeni hebrajskiego słowa szabat znaczy „usiąść”. Człowiek kultury chce przysiąść obok Stwórcy i wraz z Nim odpoczywać. Odpoczynek ten nie ma nic wspólnego z leniuchowaniem. Poprzez takie świętowanie ponownie rodzimy (recreazio) w sobie to, co z Bożą pomocą poprzez pracę „stwarzaliśmy”. Co ciekawe, do tych czynności kulturotwórczych, jakimi są np. niedzielne świętowanie - odpoczywanie Bóg zaprosił właśnie ludzi. Zwierząt nie.
Ks. Piotr Gąsior
