Zdobywcy
Zamysł książki
Publikacji o wyprawach rowerowych jest sporo, o kajakowych nieco mniej. Z kolei, jeśli już się jakąś znajdzie, to jest to z reguły praktyczny przewodnik z uwagami typu: gdzie się zatrzymać na biwak, w którym miejscu uważać na wystające głazy, czy ile czasu zaplanować na pokonanie konkretnego odcinka. Natomiast ja szukałem czegoś więcej. Owszem, interesują mnie fakty topograficzne, ale przede wszystkim cenię autorów, którzy pokonawszy daną trasę, odsłaniają przeżycia, jakie im wówczas towarzyszyły. A ponieważ książki o takim właśnie charakterze, odnoszącej się do spływu kajakowego, nie mogłem znaleźć, postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce i napisać ją sam. /…/ Tak czy owak Wisła jest nasza! A jeśli kogoś interesuje, jak ją zdobywaliśmy, niech czyta i niejako płynie razem z nami.
ks. Piotr Gąsior
Ze wstępu
Przepłynąłem kajakiem Wisłę dwukrotnie… Wisła to niezwykła rzeka kryjąca w sobie wiele tajemnic. Przepływa przez całą Polskę, ale większość Polaków mało o niej wie. /…/ Dla księdza Piotra była to wędrówka z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, także kajakarzem, którego postać zmieniła los świata i kraju nad Wisłą. Wierzę, że książka księdza Piotra będzie inspiracją do własnego odkrywania Wisły poprzez kajak, rower czy po prostu własne nogi. /…/ Kiedy czytam słowa tej książki, powraca do mnie dzikość i niepokorność Wisły i czuję, jakbym był wciąż w kajaku wśród urokliwych wiślanych łach. Kajakowanie po Wiśle to nie tylko doskonały sposób na odpoczynek, kontakt z naturą, historią i podładowanie naszych wewnętrznych akumulatorów, ale również możliwość podróży w głąb siebie. Książka księdza Piotra jest pełna ciekawych spostrzeżeń z wędrówki i stanowi cenne źródło refleksji nad życiem. Szczerze polecam.
Marek Kamiński
Zamiast zakończenia
To było wyzwanie, które wzmagało bicie serca i rozbudzało ciekawość Polski od tej mało znanej strony – od rzeki. Nie wspomnę już o swoistej męskiej ambicji dokonania czegoś, co zrobiło niewielu… Codziennie widzieliśmy przed sobą jakiś horyzont drzew, zarośli, zabudowań, aż tu pewnego dnia ta linia horyzontu została przerwana. Zobaczyliśmy morze (ściśle mówiąc: Zatokę Gdańską) i płynęliśmy jeden obok drugiego, jak dwaj zwycięzcy, w ten bezkres, gdzie błękitne niebo zlewało się z błękitem wody. W duszy pojawiło się wtedy specyficzne przeżycie szczęścia, które zostaje w pamięci już na całe życie. Do dzisiaj to piękne uczucie noszę w sobie jako ładunek energii i siły życia, którym podzieliła się z nami Wisła – Królowa, Rzeka, która nieustannie plugawiona przez człowieka, wciąż się oczyszcza i wciąż od wieków tak samo, a zarazem co roku inaczej, płynie od gór do morza. W tym misterium płynięcia Wielkiej Rzeki i my mieliśmy swój ułamek czasu.
ks. Andrzej Caputa
Tytuł - Zdobywcy; podtytuł - 900 km w 15 dni… dla Jana Pawła II;
autor - ks. Piotr Gąsior; wstęp - Marek Kamiński;
dane techniczne - oprawa twarda, folia błysk, tekst i aż 66 zdjęć na papierze kredowym, pełny kolor, format B5 (165x235 mm), 130 stron.
Cena 36,90.
Ewentualne rabaty po ustaleniu telefonicznym.
Książkę można nabyć poprzez naszą stronę korzystając z zakładki Kontakt.
Sposób dostarczenia ustalane indywidualnie.
Recenzja 1:
Na szlaku ze Zdobywcami
„Zdobywcy” – to „książka wyprawa”, lecz nie tylko dla koneserów kajakarstwa. To strony wypełnione wrażeniami z wiosłowania po Wiśle, ale to również strony wypełnione duchowością, której nie da się pozostawić na brzegu. To biało-czerwone przywiązanie do Polski. To hołd Janowi Pawłowi II. To wreszcie mordercze zmaganie z samym sobą i szczęście ze zdobycia wyznaczonego celu.
Tylko wyobrażenia
Wydawać by się mogło, że nic przyjemniejszego niż wsiąść do kajaka, spakować potrzebne do wyprawy rzeczy i płynąć sobie Wisłą w stronę morza. Płynąć w znaczeniu, dać płynąć kajakowi: nurt go niesie, a my oprócz błogiego łapania promieni słonecznych mamy tylko czas na to, aby podziwiać odsłaniające się widoki pięknych krajobrazów naszego kraju. W przerwie między wiosłowaniem wyciągamy leżak i zajadamy kanapki. Wieczorem kąpiel i grillowanie… Takie może być wyobrażenie o kajakowej wyprawie ks. Piotra Gąsiora i ks. Andrzeja Caputy. Może takie być, ale tylko dla tych, którzy o pływaniu kajakiem nie mają pojęcia. Już pierwsze strony książki odsłaniają prawdziwe oblicze tej naprawdę morderczej wyprawy. Potem obnażane są kolejne mity o Wiśle. Co ciekawe, zaskakujemy się raz pozytywnie, raz negatywnie. Za każdym jednak razem i z każdą stroną przemierzamy wiślane kilometry niemal namacalnie. Dzięki Zdobywcom.
Staruszkowie?
Oto dwóch kapłanów postawiło przed sobą wyzwanie. Zresztą sam tytuł owo wyzwanie i jego realizację sugeruje: „Zdobywcy”. Dwóch księży znalazło w sobie po raz kolejny siłę, a przede wszystkim motywację do walki z sobą samym – fizycznie i mentalnie, jak również z żywiołem, który nawet w polskich warunkach nie zawsze jest do przewidzenia. Używam zwrotu „po raz kolejny”, ponieważ wiem, że owi kapłani mają też inną pasją, jaką jest rower, ale ten przez duże „r”, ten pod dużą górkę, ten na wielodniową wyprawę w skwarze, deszczu, przenikającym chłodzie. Tym razem księża-sportowcy postawili na kajak i na Wisłę. Dwóch „staruszków” – jak określił na początku książki ks. Piotr. Mam jednak wrażenie, że dziś średnia wieku „staruszków” bardzo spadła. Wyprawy współczesnych „staruszków” zaczynają się od włączania przycisku „on/off”, ich wiosłem jest dżojstik, a kajakiem wygodny fotel… W tej książce o staruszkach mowy nie ma.
Siła z wartości
Znam wielu księży i przyznam, że osobiście w sposób szczególny przemawiają do mnie ci, którzy mają jakąś pasję, mają cel i nie boją się wysiłku. Dlatego jeszcze mocniej powinno przemawiać do czytelników motto książki, czyli słowa Jana Pawła II: „Jest taka siła przebicia, która tkwi w człowieku i wynika z jego wartości…w tym rodzaju siły przebicia każdy z was musi być twórczy!”. Zresztą papież bardzo dyskretnie towarzyszy w kajakowaniu po Wiśle księdzu Piotrowi i Andrzejowi. Nie tylko dlatego, że wyprawy kajakowe kojarzymy z jego osobą, ale dlatego, że papieska książka „Pamięć i tożsamość” stała się najważniejszym przedmiotem, który wytrawni kajakarze zabrali na pokład, aby ją czytać i nad nią rozmyślać. Swoją drogą to świetny pomysł, aby właśnie w taki sposób „oprawić” tą kajakarską wyprawę. Jest więc czas na wiślaną przygodę, nie brakuje go również na głębsza zadumę o życiu. Myślę, że główny autor książki nie obraziłby się, gdyby i inni w podobny sposób organizowali swój wolny czas.
Namacalna wyprawa
Moje doświadczenie z kajakiem zaczęło się i skończyło na jakimś stawie. Kilka machnięć wiosłem po stojącej wodzie. Mimo braku jakiejkolwiek wiedzy na temat kajakowania precyzyjne opisy ks. Piotra pozwoliły mi niemalże dosłownie być uczestnikiem wiślanej wyprawy: „Prawdopodobnie nie zauważam zanurzonego tuż pod wodą jakiegoś znaczniejszych rozmiarów starego pnia. A jest to – zapewniam z całego serca – bardzo wątpliwa atrakcja. Rzecz wygląda tak, iż najpierw dno kajaka unosi się pod moimi stopami, potem kolanami i wreszcie siedzeniem. Dosłownie jakby jakieś monstrum przesuwało się tuż pode mną”. Oto zaledwie jeden z wielu plastycznych opisów zawartych w tej książce.
Pisane zdjęciem
Bez wątpienia jednak czytanie „Zdobywców” nie byłoby tak wielką przyjemnością, gdyby nie fotografie. Oglądane w kolorze na kredowym papierze sprawiają, że mamy do czynienia z najwyższym poziomem edytorstwa. A co przedstawiają? Widoki, które rozpościerają się z kajaka – miasta, mosty, czy mniej cywilizowane odcinki jak np. skarpy wałów wiślanych, dzikie nadwiślańskie plaże albo niepowtarzalne zachody słońca. Są też zdjęcia zwykłych czynności – przygotowania posiłku, odmawiania brewiarza czy wreszcie mozolnego pchania ponad stukilogramowych kajaków. Mamy też do czynienia ze zdjęciami prezentującymi miejsca obrane na postoje oraz noclegi. Mnie osobiście urzekło zdjęcie ze str. 125 - otwarta woda i ręka wzniesiona do góry. Moment zwycięstwa, moment szczęścia, moment osiągnięcia celu i przekroczenia granicy między „chciałem spełnić marzenie”, a „osiągnąłem cel i spełniłem marzenie”.
Razem czy osobno?
„Zdobywcy” to historia spływu pełnego ciekawych historii, pełnego zmagania się z samym sobą. To również chwile dramatyczne, lęk, co wyłoni się za chwile za horyzontem, niepewność o to czy fizycznie uda się pokonać barierę swoich możliwości. To wołanie o nowy kształt Wisły, która potrzebuje ludzi potrafiących ją docenić. Ta książka to też opis drogi dwóch ludzi płynących osobno, ale właściwie ciągle razem. Osobne style wiosłowania, inne tempo lecz ten sam cel. Czyż to nie zupełnie tak jak w życiu? Idziemy różnymi drogami, ale cel – przynajmniej my wierzący - mamy wspólny. A jest nim port o nazwie zbawienie. Ostatnie chwile ks. Andrzej i ks. Piotr płynęli już razem, świadomi, że „w tym misterium płynięcia Wielkiej Rzeki mieli swój ułamek czasu”. Wykorzystali go wspaniale i dzielą się nim z innymi.
Paweł Piwowarczyk
